Ostatnio było źle. Tak po prostu. Nie ma sensu wyszukiwać żadnych
powodów, usprawiedliwień, fałszywych tłumaczeń. Straciłam kontrolę, totalnie.
Wstyd, wstyd, nic więcej.
Pierwszy post mojego bloga pisany z bólem brzucha, z tym ohydnym
uczuciem ''po'', z ogromną ( jak zawsze) nadzieją, że kiedyś będzie lepiej. Bo
będzie ! I ten blog mi w tym pomoże. Po prostu to wiem.
Nie będę pisać, że nigdy więcej tego nie zrobię, bo to absolutnie
mija się z celem. Ile razy to sobie obiecywałam ?
Chciałabym cieszyć się mocniej, jeść lepiej, żyć bardziej.
Doceniać wszystkie chwile, nie pozwalać rządzić emocjom.
Dzisiaj będzie czysto. Skąd mam tę pewność?
* wyczyściłam konto*
*opróżniłam portfel*
* i finalnie zjadłam nawet za kasę, która miała być na bilet do
domu*
Moje gratulacje, kochana !
Będę pracować.
A póki co policzyłam kalorie na dziś. Ja, ta, która zawsze
uważała, że to najbardziej bezsensowna czynność ever. Ale tym razem wszystko
musi być inne, bardziej racjonalne, mniej emocjonalne.
I poszło w sieć.
ENTER.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz